Ilość odsłon: 4906   Data publikacji:  2005-04-20

Takie akcje są potrzebne na każdym osiedlu

      Kilkanaścioro dzieci sprzątało teren przy ul. Fabryka Chemiczna w Hajnówce. Przyszły do pracy, którą zaproponowała im Ewa Moroz, mieszkanka tejże dzielnicy.
  - Przynajmniej czysto będzie na osiedlu i jest co robić. Gdyby wszyscy sprzątali tak jak my, to Hajnówka chyba byłaby najczystsza - mówią zgodnie Patryk Niebyt i Eryk Czurak.
  - Sprzątamy, aby nasze podwórko nie było zaśmiecone. Bardzo mi się podoba, że robimy to razem - dodaje Miriam Szendler.

   Dzielnicę sprzątały małe dzieci i kilkunastolatkowie. Przemek Komarzewski, jako jeden z nielicznych dorosłych, wywoził taczką zagrabione, jeszcze jesienne liście. Na zakończenie dnia pracy dzieci upiekły kiełbaski w ognisku ze zgrabionych gałęzi. O kiełbaski zadbał hajnowski Kościół Boży w Chrystusie
  - Mądry pomysł, a szczególnie w naszej dzielnicy, gdzie dzieci zupełnie nie mają co robić - mówi Agnieszka Szendler. - Bałagan jest niesamowity. Takie akcje są potrzebne na każdym osiedlu. Dobrze, że mamy Ewę, która potrafiła jakoś związać koniec z końcem i zorganizowała ludzi.
  - Może dzięki takiemu pomysłowi dzieci będą bardziej zdyscyplinowane od dorosłych, nie będą rzucać worków i papierzysków. Ludzie starsi są naprawdę gorsi, bo idzie taki jeden i rzuci. Nie liczy się z tym, że nie należy pokazywać dziecku tego typu zachowań - zastanawia się Genowefa Baraniecka. - Byłam 3,5 roku w Niemczech, na robotach. Tam, kiedy tylko dziecko zaczynało pojmować, uczono że nie wolno rzucać śmieci. Starsi, którzy palili papierosy nosili pudełeczko na niedopałki. Byłam zdziwiona, nie mogłam zrozumieć jak może być taka kultura wysoka. Tam było tak czyściutko, każdy sprzątał swoją posesję, a przy każdej ławce w parku stała śmietniczka. Byłam zachwycona, że taką czystość utrzymują ludzie starsi, bo przecież młodych było mało, wszystko na wojnie. Do dziś nie mogę zrozumieć, jak można w ludzi wpoić czystość, estetykę i miłość do przyrody. U nas inna kultura, nam jeszcze daleko do kultury zachodniej.

    W akcji sprzątania wzięli udział mieszkańcy ul. Fabryka Chemiczna w Hajnówce, ale przede wszystkim dzieci. - To nie jest mój pomysł a potrzeba chwili - tłumaczy Ewa Moroz, pomysłodawczyni sprzątania. - Rzuciłam hasło, ale nikogo, a na pewno dzieciaków, nie trzeba było namawiać. Były bardzo chętne. Kiedy przesuwał się termin w przyszłość "chodziły mi po piętach" dopytując się: "pani Ewo kiedy, czy to już w tę sobotę? Dzieci są wspaniałe, cudowne i jest ich bardzo dużo. Trzeba się nimi zająć, bo to jest przyszłość naszego miasta, naszego narodu. Jeżeli teraz nie zainwestujemy w dzieci, nie podejdziemy do nich z otwartym sercem, to później będzie nam kiepsko. Trzeba wykorzystywać każdą chwilę, każdy moment, taki jak właśnie ten, kiedy jest tyle śmieci a po zimie. Miło jest zajmować się dziećmi, widzę w tym wyzwanie i niesamowitą przygodę. A jak będzie piękna wiosna i pełno zieleni to wyjdziemy w plener porysować i pomalować otaczającą nas przyrodę, możemy też pojechać na wycieczkę rowerową. Jest tyle pomysłów....

Krystyna Kościewicz


Urząd Miasta Hajnówka  17-200 Hajnówka ul. Zina 1
tel. 0 prefix 85 6822180, 6826444